Nie zabieraj serca do nieba

Wersja do wydruku   

Iwona Boratyn, (ig, tnt, ms)  15.09.2005

 

Co roku umierają setki chorych, dla których nie znalazł się dawca serca, nerki, płuc. Tak nie musi być, jeśli nie będziemy egoistami i pozwolimy, by zdrowe organy po naszej śmierci mogły komuś uratować życie.

Ciągle zbyt dużo osób sprzeciwia się oddaniu narządów po śmierci. W trudnych chwilach żałoby rodzina zmarłego nie zdaje sobie sprawy, że sprzeciwiając się pobraniu tkanek czy narządów odbiera komuś życie. Często powodem takich decyzji jest przekonanie, że zmarły nie powinien stanąć przed Bogiem bez serca.

- W ciągu ostatnich 15 lat w Skarżysku-Kamiennej, gdzie pracowałem było zaledwie 8 pobrań do przeszczepów. W ubiegłym roku na 300 oczekujących w świętokrzyskim tylko 42 przeszło transplantację, ale nie było żadnych pobrań narządów w naszym regionie. Dawcy pochodzili z innych województw - mówi dr Dariusz Węgrzyn, konsultant wojewódzki ds. anestezjologii i intensywnej terapii. W tym roku pierwszy raz od trzech lat w Sandomierzu znalazł się dawca narządów.


Nie ma sprzeciwu, jest zgoda

Przeszczepianie narządów, inaczej transplantacja to we współczesnej medycynie metoda ratowania życia chorego. Niektóre narządy lub tkanki (np. nerki czy szpik kostny) można pobierać od osób żywych, pod warunkiem, że dawca wyrazi na to zgodę, a jego życie nie będzie narażone na niebezpieczeństwo. Jednak większość narządów i tkanek do przeszczepienia pobiera się ze zwłok osób, które za życia nie wyraziły sprzeciwu na pobranie. - Nerki, serce, płuca, trzustkę można pobrać od osoby zmarłej, kiedy zostały wyczerpane wszystkie możliwości leczenia i u której stwierdzono komisyjnie śmierć pnia mózgu - mówi dr Dariusz Węgrzyn.

Medycyna określa, że prawdziwa śmierć człowieka to śmierć mózgu. Przy pomocy specjalnej aparatury można przez pewien czas utrzymywać czynność serca i oddychania. - U takich osób komisja lekarska, złożona z trzech lekarzy, w tym specjalisty w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii oraz neurologa lub neurochirurga, po przeprowadzeniu badań orzeka śmierć mózgową. Dopiero wtedy możliwe jest odłączenie aparatury. Przed odłączeniem aparatury rozważa się pobranie niektórych narządów do przeszczepienia. Pozostaje tylko kilka godzin, aby upewnić się co do woli zmarłego, dotyczącej oddania tkanek i narządów po śmierci - wyjaśnia dr Węgrzyn.

Najpierw sprawdza się Centralny Rejestr Sprzeciwów. - Jeśli nie ma sprzeciwu istnieje tak zwana zgoda domniemana, jednak lekarze zwykle informują rodzinę o zamiarze pobrania narządów do przeszczepienia. W polskim prawie rodzina nie jest spadkobiercą ciała swoich bliskich. Niestety, lekarze często ulegają ich sprzeciwom. Łatwiej, jeśli zmarły pozostawił pisemny zapis woli pobrania narządów po śmierci. Krewni mogą jedynie potwierdzić tą wolę. Wystarczy też dwóch świadków, którzy na przykład w szpitalu słyszeli jak chory wyrażał zgodę na pobranie narządów - mówi dr Węgrzyn.

CRS istnieje od 1996 roku i zawiera około 23000 kwestionariuszy osób, które nie zgodziły się na pośmiertne pobranie organów. Ich dane są tajne.

Nie dbają sami lekarze

Pobranie narządów do przeszczepu odbywa się operacyjnie. Wcześniej wykonuje się badania wykluczające schorzenia, które mogłyby zostać przekazane biorcy. Ci, którym otrzymują organy zazwyczaj nie poznają nazwiska dawcy, który uratował im życie. Przeszczepy wykonuje tylko kilka klinik w kraju. Na przeszczepy narządów czeka się średnio od 2-4 lat.

Jerzy Pyrek ze Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Nerek 2,5 roku temu nocą otrzymał szczęśliwą wiadomość, że znalazł się dla niego dawca nerki w Poznaniu. - Miałem kilka godzin, by dojechać na operację. Jestem temu człowiekowi bardzo wdzięczny - mówi pan Jerzy.

Stowarzyszenie zrzesza 80 osób po przeszczepach nerek i serca. - U osób po przeszczepie serce występuje niewydolność nerek i dlatego potrzebny jest kolejny przeszczep. Mamy taki przypadek w Jędrzejowie. Chciałbym powiedzieć to otwarcie, że my i podkarpackie jesteśmy białą plamą w transplantologii, dlatego, że nie dbają o to sami lekarze anestezjolodzy i neurochirurdzy. Rodziny pogrążone w żałobie nie zdają sobie sprawy, że ich bliski może być dawcą. Często słyszę od nich: przecież mi nikt nie powiedział - podkreśla Jerzy Pyrek.

Wypełnij druk

Dr Węgrzyn twierdzi, że tegoroczne pobranie narządów w Sandomierzu to efekt działań nowatorskiego komputerowego programu transplantacyjnego, który działa już w całym województwie. - Polega on na codziennym monitorowaniu oddziałów intensywnej opieki medycznej i identyfikacji pacjentów, u których może dojść do śmierci pnia mózgu. Dane są przekazywane do POLTRANSPLANTU. W tym roku mieliśmy trzy rozpoznania, wybrano to z Sandomierza - mówi dr Węgrzyn. Na świecie propaguje się różne formy zgody na pobranie narządów. Np. Amerykanie noszą specjalne bransoletki. Klinika Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzi akcję edukacyjną pod hasłem "Nie zabieraj swoich narządów do nieba - one są potrzebne tu na ziemi". W tym roku w Krakowie wykonano sześć przeszczepów serca.

Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie", założone przez Krzysztofa Pijarowskiego, gorzowskiego dziennikarza, któremu transplantacja wątroby uratowała życie, prowadzi ogólnopolską akcję promującą wypełnianie "oświadczeń woli". - Ten, kto go wypełnił, zgadza się na pośmiertne pobranie organów do transplantacji. Nie trzeba go nigdzie wysyłać - wystarczy nosić je przy sobie i powiadomić o tym rodzinę - tłumaczy Krzysztof Pijarowski.

W radomskich szpitalach każdy pacjent oczekujący na przeszczep jest rejestrowany na liście POL-TRANSPLANTU i czeka w długiej, ogólnopolskiej kolejce. - Na oddziale dializujemy około 140 osób. Jest to uciążliwe dla pacjentów, bo dializy trzeba wykonywać co drugi dzień. - mówi dr Mirosława Sławek z oddziału dializ Radomskiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Tochtermana. - Większość chorych po otrzymaniu nowej nerki mogłaby normalnie żyć. Tylko w tym roku transplantacja uratowała życie sześciu mieszkańcom Radomia - uzupełnia dr Sławek.

"Słowo" publikuje dziś druk oświadczenia woli oddania narządów po śmierci, które nasi Czytelnicy mogą nosić ze sobą. Czy jest coś piękniejszego niż dać życie drugiemu człowiekowi?

JAN PAWEŁ II O PRZESZCZEPACH

"Jest dla nas niewątpliwie powodem do radości, że wiele chorych, którzy dotychczas mogli spodziewać się rychłej śmierci lub ograniczonego wieloma cierpieniami istnienia, może obecnie odzyskać zdrowie dzięki zastąpieniu ich chorych narządów - narządami od innych ludzi."

Jak zgłosić sprzeciw?

Zgodnie z prawem pobrania komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu. Należy go zgłosić osobiście lub listownie w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów Centrum Organizacyjno Koordynacyjnego do spraw Transplantacji ul. Lindleya 4, 02-005 Warszawa na formularzu, który można pobrać na stronach internetowych rejestru (www.poltransplant.org.pl lub www.przeszczep.pl) lub otrzymać w każdym Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Po dokonaniu wpisu zgłaszający otrzymują listem poleconym potwierdzenie wpisu. W przypadku małoletniego lub innej osoby, która nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych, sprzeciw lub zgodę może wyrazić za jej życia jej opiekun.

Jak jest w innych krajach

W Wielkiej Brytanii potrzebna jest zgoda dawcy, wyrażona za życia i ponadto zgoda rodziny po śmierci. W Hiszpanii, gdzie obowiązuje zgoda domniemana, lekarze zawsze rozmawiają z rodziną. We Francji i w Belgii odstępuje się od pobranie, jeśli rodzina nie wyraża zgody. W Austrii natomiast, lekarze w ogóle nie rozmawiają z rodziną o pobraniu narządów. Jeśli nie było sprzeciwu zmarłego - pobierają. Na Węgrzech każdego roku narządy do przeszczepów pobiera się od 12 zmarłych dawców na milion mieszkańców, w Czechach - od 17, w Hiszpanii - od 32, w Polsce - od 10 dawców na milion mieszkańców.

Czy zgodziłbyś się być dawcą organów?

Bronisław Miszczyk, Przewodniczący OPZZ w Kielcach: - Tak, ale nie wiem czy komuś moje organy mogłyby się przydać z uwagi na mój wiek. Jeśli jednak byłaby szansa że moja nerka czy jakikolwiek inny narząd uratuje komuś młodemu życie na przeszczep zgodzę się bez zastanowienia.

Wojciech Witkowski, student biotechnologii z Kielc: - Zgodziłbym się oddać swoje narządy, bo skoro mnie już nie będą potrzebne, to dlaczego mam nie uratować komuś życia. Jeżeli osobą potrzebującą będzie jakaś bliska mi osoba albo małe dziecko to na transplantację zdecyduję się nawet za życia.

Janina Kowalczyk, emerytka z Kielc: - Nie, ponieważ w mojej rodzinie od pokoleń panują tradycyjne przekonania i ja się do nich stosuję. Jeżeli jednak zaistnieje sytuacja, w której przeszczep narządów będzie jedynym sposobem by uratować życie komuś z mojej rodziny zastanowię się nad zmianą tej tradycji.

Halina Gołdyś, ogrodnik z Kielc: - Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, ale wydaje mi się, że zgodziłabym się być dawcą. W pierwszej kolejności oddałabym swoje narządy rodzinie, ale nie zawahałabym się także gdyby chodziło o zupełnie obcego człowieka jeżeli istniałaby tylko szansa, że transplantacja uratuje mu życie.

Dominika Tomczyk, dekorator z Radomia: - Nie mam nic przeciwko zostaniu pośmiertnym dawcą organów. Jestem zdrową, młodą osobą, ale mam świadomość, że mogę ulec tragicznemu wypadkowi. Wtedy chciałabym, żeby niepotrzebne mi narządy uratowały kogoś innego. Moja rodzina wie o tym. Ja również zgodzę się na takie rozwiązanie, gdyby moi najbliżsi mogli ocalić czyjeś życie. Żałuję tylko, że tak mało słyszy się o transplantacjach.

Grzegorz Mazur, handlowiec z Radomia: - Nie rozmawiałem jeszcze z rodziną, ale wkrótce na pewno to zrobię. Po śmierci mógłbym dać komuś np. moje nerki. Przecież i tak nie będą mi już potrzebne. Moi znajomi mają podobne zdanie na ten temat. Jest tylu chorych, dla których to jedyna nadzieja na dalsze życie.

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI