Polak kontra przeszczepy

Wersja do wydruku   

Polacy najliczniej w Europie zgadzają się oddać swe organy potrzebującym ludziom. Ale po ich śmierci rodzina na przeszczep nie pozwala.

Liczby szokują nawet wybitnych speców od transplantologii. W najnowszym sondażu CBOS aż 90 proc. Polaków poparło ideę przeszczepiania organów! Ba - trzy czwarte narodu zadeklarowało, że zgodzi się na pobranie narządów po swojej śmierci. Tyle tylko, że rzeczywistość jest zupełnie inna.

Pod względem ilości transplantacji Polska jest w ogonie Europy. I co dziwne - po takich wynikach sondażu - przyczyną nie jest wcale brak pieniędzy, ale organów.


Dajmy przykład - w krakowskiej Klinice Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Uniwersytetu Jagiellońskiego zrobiono w tym roku ledwie 11 przeszczepów serca. Dziesięć lat temu przeprowadzono siedem razy więcej.

- Cofamy się. Nie korzystamy z postępu w medycynie i pieniędzy, jakie zarezerwowano na te operacje - żałuje Ewa Sadowska z krakowskiego NFZ.

Rzeczywiście, Poltransplant, instytucja, która koordynuje wymianą danych o dawcach i potrzebujących - podsumował, że w zeszłym roku w Polsce przeszczepiono 1124 nerki, 182 wątroby, 106 serc i pięć płuc. Każda z tych liczb jest trzykrotnie mniejsza niż możliwości operacyjne szpitali. A pacjentów czekających na organy jest pięć razy więcej. Dlaczego tak się dzieje?

Organy pochodzą zazwyczaj od ludzi, których serce wciąż bije, a nastąpiła tzw. śmierć mózgowa. Najczęściej o zgodzie na pobranie decyduje rodzina. Postanowień bliskich przestrzegają lekarze, choć prawo ich do tego nie obliguje - wszak obowiązuje tzw. zgoda domniemana (każdy z nas zgadza się na bycie dawcą, o ile wcześniej nie zastrzegł w rejestrze Poltransplantu, że organów nie chce oddać). - A śmierć mózgowa jest sprzeczna z naszym intuicyjnym pojmowaniem śmierci - tłumaczy doktor Zbigniew Włodarczyk, kierownik Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej w Bydgoszczy. - Trudno pogodzić się z tym, że bliska nam osoba umarła, skoro jej krew krąży, a ona sama wygląda jakby spała. W takiej sytuacji decydowanie o przeszczepie jest o wiele trudniejsze niż "tylko" popieranie transplantacji.

- To silny kult zwłok - dodaje Krzysztof Pijarowski ze stowarzyszenia Życie po Przeszczepie. - Rodzinom wydaje się, że pobranie organów będzie oznaczało brak szacunku dla zmarłego.

Czy jest sposób na przełamanie tabu? Jeden z pomysłów to tzw. oświadczenie woli. - To dowód, że chcieliśmy być dawcą. W chwili nagłej śmierci może pomóc lekarzowi i rodzinie podjąć decyzję. I uratować czyjeś życie - przybliża Ewa Sadowska. Kolejnym: kampania reklamowa. Doktor Włodarczyk: - Nigdy nie było w Polsce głośnej akcji edukacyjnej. Większość Polaków wciąż nie wie np., co to takiego śmierć mózgowa.

Po ostatnim sondażu CBOS prace nad taką kampanią ruszyły z kopyta. Przygotowuje ją stowarzyszenie Życie po Przeszczepie. -Startujemy w grudniu - zapowiada Krzysztof Pijarowski - Będą warsztaty, seminaria, konferencje. I Nagroda im. Briana Chlebowskiego, siedmioletniego chłopca, który uratował życie sąsiadom, wzywając straż pożarną do płonącego domu. Będziemy nią honorować lekarzy, osoby duchowne i działające społecznie zaangażowane w promowanie transplantologii. Może uda nam się przekazać ideę, że śmierć może ratować życie

Anna Gamdzyk

Gazeta.pl > Metro > 18-11-2005

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI