W Małopolsce nie zgłaszają dawców do przeszczepów

Wersja do wydruku   
Na rozwój małopolskiej transplantologii wydawane są grube pieniądze. Od lat jednak nasze województwo zajmuje ostatnie miejsce w Polsce, jeśli chodzi o liczbę przeprowadzanych transplantacji, zaś w szpitalach umierają potencjalni biorcy narządów. - Ustawa o transplantacji jest dobra, finansowanie procedur też jest rozsądne. Na pewno małopolska transplantologia nie kuleje z braku pieniędzy - zaznacza prof. Marek Ostrowski, wojewódzki konsultant ds. transplantologii w woj. zachodniopomorskim. Na Pomorzu Zachodnim lekarze co roku zgłaszają ponad 60 dawców narządów. W Małopolsce w 2008 r. było dwóch dawców, w 2009 - pięciu. - Przypuszczam, że brakuje zainteresowania ze stron władz szpitali, ordynatorów, zwykłych lekarzy - tak ten wynik tłumaczy prof. Ostrowski.
Podyplomowe studia szpitalnych koordynatorów ds. transplantacji w Małopolsce kosztowały w ostatnich latach 56 tys. zł. Koszt studiów jednej osoby to 4 tys. zł, z czego 3 tys. 900 zł pochodzi z budżetu Ministerstwa Zdrowia. Uczestnicy studiów nie ponoszą także kosztów za przejazdy, ani za zakwaterowanie. Te wydatki refunduje szpital. Szkolenia trwają semestr. Już czternaścioro lekarzy i pielęgniarek z małopolskich szpitali skończyło te studia. W tym także lekarz ze szpitala w Gorlicach. Ale tu wciąż nie powołano koordynatora. Z rodzinami potencjalnych dawców rozmawia szef oddziału intensywnej terapii. W 2008 i 2009 takich rozmów było pięć i ani razu nie pobrano narządów do przeszczepu. W Krakowie prawie każdy szpital ma komisję ds. orzekania śmierci mózgu i koordynatora ds. transplantacji. Co z tego, skoro w tym roku żadna krakowska placówka nie zgłosiła dawcy narządów. Rok temu jedyny dawca został zgłoszony przez lekarzy ze szpitala im. Żeromskiego. Nie było w ogóle zgłoszeń ze Szpitala Uniwersyteckiego, szpitala im. Narutowicza, ani ze szpitala im. Rydygiera. W Olkuszu nigdy nie było koordynatora. Stanowisko ma być utworzone, jednak wciąż nie wiadomo, kiedy. Nieoficjalnie pracownicy szpitala przyznają, że takie stanowisko jest niepotrzebne. - Nie ma warunków na pobieranie organów, bo za bardzo skomplikowałoby to pracę naszego małego bloku operacyjnego - przyznaje jeden z chirurgów. Koordynatorzy dostają wynagrodzenie nawet gdy efektów ich pracy nie widać. Jak informuje Piotr Przybyłowski, wojewódzki konsultant ds. transplantologii, wysokość wynagrodzenia koordynatora ustala dyrekcja szpitala. Dodatkowo za każdorazowe zgłoszenie dawcy, gdy rezultatem jest pobranie narządów, koordynator dostaje ekstrapieniądze. Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że jest to zazwyczaj kilkaset złotych, czasem ta suma przekracza tysiąc złotych. Piotr Przybyłowski nie traci nadziei, że już w tym roku uda się zwiększyć liczbę dawców i przeszczepów w Małopolsce. - Już coś drgnęło. Myślę, że w tym roku pochwalimy się lepszymi statystykami - mówi Przybyłowski. Stawia jednak nie na szpitale wojewódzkie, tylko te mniejsze. W tym roku właśnie lekarze z Chrzanowa, Limanowej, Brzeska i Tarnowa zgłosili czterech dawców. Ponadto było dwóch z Dąbrowy Tarnowskiej i jeden z Nowego Sącza, ale nie doszło do pobrania narządów z przyczyn medycznych. źródło :Gazeta Krakowska

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI