2 tys. osób czeka na nową nerkę, liczba transplantacji wciąż spada

Wersja do wydruku   
10 lat pracy i kilkuset pacjentów, którzy dostali szansę na nowe życie. Klinika Transplantologii w Bydgoszczy obchodzi jubileusz. Niestety - więcej jest powodów do zmartwień, niż radości, bo cały czas spada liczba wykonywanych przeszczepów. Prof. Zbigniew Włodarczyk doskonale pamięta pierwszą transplantację, wykonaną 10 lat temu. - To było przeszczepienie od dawcy rodzinnego. Siostra oddała nerkę swojemu bratu. W następnych dwóch dniach mieliśmy kolejne cztery przeszczepy, już od zmarłych dawców - wspomina profesor.
Podczas 10 lat istnienia kliniki lekarze przeszczepili 700 nerek. Mogliby więcej, gdyby nie spadek liczby dawców. - W Polsce liczba pobieranych i przeszczepianych narządów spadła o 40 proc. To rzeczywiście był ewenement w skali światowej. Na pewno problem pogłębił się w 2007r., po sprawie kardiochirurga Mirosława G.. Ale myślę, że to nie była jedyna przyczyna. Moim zdaniem przyczynił się do tego także ogólny spadek zaufania do służby zdrowia - mówi ze smutkiem prof. Włodarczyk. Na nową nerkę czeka w tej chwili ponad 2 tys. osób. Tymczasem rocznie w Polsce wykonuje się 800 przeszczepów. W najlepszych latach - w 2002, czy 2003 r. - transplantacji było 1100-1200. Jedyny sposobem na zwiększenie liczby dawców jest zachęcanie do wypełniania oświadczeń woli, czyli zgody na pobranie narządów po śmierci. - Zależy nam na tym, żeby to była decyzja świadoma. Oczywiście, jeśli ktoś się nie zgadza, to lekarze to uszanują, ale warto to przemyśleć. - mówi Aleksandra Woderska, regionalny koordynator ds. transplantacji. - Rozmowy z rodzinami zawsze są traumatyczne, ponieważ śmierć mózgu następuje nagle. Nikt nie jest w stanie się na to przygotować, dlatego że najczęstszą przyczyną jest pęknięcie tętniaka, o którego istnieniu się nie wiedziało, albo uraz czaszkowo-mózgowy w wyniku wypadku komunikacyjnego - tłumaczy Woderska. Oświadczenie woli można znaleźć np. w internecie. Bydgoszczanka Agnieszka Brokowska już takie ma. - Zawsze noszę je ze sobą w portfelu. Kiedyś znaleźliśmy je z mężem w internecie, wysłaliśmy formularz i rozdaliśmy rodzinie. Mama, tata i teściowie też noszą je ze sobą - mówi źródło: Gazeta Wyborcza

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI