Nowa ustawa lekowa - czy będzie bezpiecznie?

Wersja do wydruku   

Z Nowym Rokiem mają obowiązywać nowe zasady finansowania leczenia między innymi pacjentów po przeszczepie ( zasady miały wejśc w życie od 15 września 2011 - wstrzymano wejście w życie ustawy- dlaczego...?). Głownym zamysłem w tworzeniu nowych przepisów  projektodawcy i dotychczasowego  płatnika tj. Ministerstwa Zdrowia było obniżenie kosztów leczenia chorych przewlekle. W podobnej sytuacji są pacjenci chorujący na cukrzycę czy astmę oskrzelową. Specyfika leczenia po transplantacji to przede wszystkim koniecznosć stosowania kilku leków zabezpieczających przed odrzuceniem narządu przez organizm biorcy. Okreśłane sa jako leki immunosupresyjne ponieważ obniżają odpowiedź układu immunologicznego na przeszczepiony narząd. Stosowanie leków immunosupresyjnych jest podstawowym elementem w terapii. 


Na XI Zjeździe Stowarzyszenia 10 września 2011 dowiedzieliśmy się, że jesteśmy tuż przed wprowadzeniem reguł diametralnie zmieniających zasady stosowania leków immunosupresyjnych. Pomimo wielu opinii ekspertów o niepoprawnym sformułowaniu od strony prawnej nowych zapisów, zagrożeń medycznych dla leczonych. Ustawa została przegłosowana w Sejmie i Senacie RP oraz podpisana przez Prezydenta RP. Do września pacjenci naszego stowarzyszenia( czy odbyły się konsultacje społeczne wcześniej?, do zarządu stowarzyszenia nie wpływały żadne informacje) nie mieli pojęcia o ewentualnych zmianach.

 

Na obecnym etapie pozostało nam wysłanie prośby o wstawiennictwo do Rzecznika Praw Obywatelskich, co uczyniliśmy. 

 

Naszym celem nie jest przeciwstawianie się zmianom w ewentualnym leczeniu. Każdy chce wydać jak najmniej na leczenie również pacjenci po przeszczepie. Specyfika opieki po transplantacji sprawia, że każda z osób wymaga indywidualnego podejścia w leczeniu. Każda z nich  przyjmuje różne dawki tego samego leku, jeden przyjmuje trzy, drugi dwa inna osoba jeden lek immunosupresyjny.

Nie zgadzamy się na instrumentalne traktowanie zdrowia. Wspólnie z lekarzami podjęliśmy wyzwanie zgadzając się na transplantację, operację odmieniającą nasze życie, wątroby nerki,serca,płuca. Jesteśmy zaniepokojeni, że ten rodzaj zmian może odbić się niekorzystnie na stanie zdrowia przeszczepionych.

Jesteśmy przeciwni nierozważnym działaniom urzędniczym. Dlatego apelujemy o rozsądek we wprowadzeniu zmian w dobrze pojętym interesie społecznym. 

 

Stanowisko Zarządu Głównego Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie”

 

Poniżej artykuł który ukazał się w Metro 26.11.2011

Od stycznia leki mogą okazać się za drogie dla wielu osób po przeszczepie. Chorzy apelują o szybką zmianę fatalnej ustawy refundacyjnej, bo zagraża ona ich życiu. Czy zdołają przekonać Ministerstwo Zdrowia?

Za dwa opakowania leków pacjenci po przeszczepach płacą niewiele ponad 6 zł. Od Nowego Roku wydadzą nawet 450 zł

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. W Polsce to święto 12 tys. osób, które dzięki przeszczepowi dostały drugą szansę na życie. Ale w tym roku powodów do świętowania nie mają. Wysyłają dziś do Rzecznika Praw Obywatelskich prośbę o interwencję w sprawie ograniczenia dostępu do leków. – To nasza ostatnia nadzieja – mówi Eugeniusz Rydel, prezes Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie”, który sześć lat temu przeszedł transplantację wątroby.

By żyć, musi do końca życia przyjmować tzw. leki immunosupresyjne, które obniżają odporność. Inaczej organizm odrzuciłby nowy narząd, traktując go jako ciało obce. Pacjent mógłby umrzeć.

Obawy chorych budzi nowa ustawa refundacyjna, która będzie obowiązywać od 1 stycznia. Do tej pory płacili za oryginalne leki symboliczne kwoty, bo refundował je NFZ. Były także duże upusty oferowane przez firmy farmaceutyczne. Od stycznia upusty będą zakazane (za ich stosowanie grożą wysokie kary finansowe). Zmieni się też sposób wyliczania refundacji – żadnego leku refundowanego nie będzie można sprzedać taniej, niż ustali to resort zdrowia z producentem. Do tego leki na dane schorzenie zostaną wrzucone do jednej grupy terapeutycznej. Znajdą się w niej zarówno oryginalne leki, jak i ich tańsze odpowiedniki (tzw. leki generyczne). I to właśnie od ceny tych najtańszych będzie wyliczana kwota refundacji przez NFZ. Jeśli pacjent będzie chciał albo musiał przyjmować inny lek, dopłaci różnicę z własnej kieszeni.

– Dziś dostaję dwa rodzaje leków. Za opakowanie płacę 3,20 zł. Jeśli miałbym zostać przy tych samych lekach po Nowym Roku, to za jeden zapłacę 175 zł, a za drugi 279 zł. Miesięcznie oba opakowania razy dwa – mówi Eugeniusz Rydel. – Tymczasem wiele osób po transplantacji żyje z 700 zł renty. Ja mam 1,2 tys. zł. Jeśli będę musiał dopłacać za leki, na życie zostanie mi 300 zł – wylicza.

Ale pieniądze to nie wszystko. Zmiana leków na tańsze zamienniki dla chorych może być zabójcza. Już w kwietniu podczas posiedzenia senackiej komisji zdrowia ostrzegał przed tym prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant ds. transplantologii. – Automatyczne wprowadzenie konieczności stosowania leku generycznego może spowodować, że część chorych straci przeszczep [co grozi śmiercią -red.].

– Leki generyczne, zastępcze, są testowane na ludziach zdrowych. Nie wiadomo więc, jak zareaguje na nie osoba po przeszczepie. Chociaż mają tę samą substancję czynną, to np. mogą inaczej się wchłaniać, co jest bardzo groźne. Jeśli lek będzie źle dobrany, ciało zacznie walczyć z narządem i go odrzuci – wyjaśnia dr Krzysztof Pabisiak, koordynator przeszczepiania z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.

Lekarzy martwi też, że na dobranie choremu nowego leku trzeba kilku miesięcy obserwacji. Gwałtowna zmiana, którą wymusza ustawa, nie wchodzi więc w grę.

– Ideą nowej ustawy jest, by „zachęcić ekonomicznie” do leczenia tańszymi zamiennikami. Nie zauważono jednak, że nie wszystkie leki mają zamienniki, a nie wszystkie zamienniki nadają się dla każdego pacjenta – mówi Paulina Kieszkowska-Knapik, ekspert prawa farmaceutycznego z kancelarii Baker& McKenzie, współpracująca z fundacją Lege Pharmaciae.

Do wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich pacjenci dołączyli 300 stron opinii transplantologów. Liczą, że rzecznik skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego albo nakłoni resort zdrowia do zmiany ustawy. Ministerstwo na razie milczy. Po tym jednak, co wiceminister Andrzej Włodarczyk mówił wiosną na posiedzeniu komisji zdrowia do prof. Rowińskiego, widać, że nie podziela obaw pacjentów. – Na tym etapie myślę, że nie ma problemu – przekonywał.

Dziś w ramach Światowego Dnia Transplantacji minister Ewa Kopacz organizuje konferencję, na której pochwali się swoimi osiągnięciami [a naprawdę one istnieją – red.] na rzecz rozwoju polskiej transplantologii.

autor Anita Karwowska

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI