Nowa ustawa lekowa - gorzej niż w peerelu?!

Wersja do wydruku   

Poniżej kilka publikacji na temat ustawy lekowej. Jeśli przejrzeć doniesienia prasowe to urzędnicy ministerstwa moga powiedzieć, że debata na temat ustawy odbyła się. Jak wynika z poniższych tekstów poza rozmową, żeby nie powiedzieć według reguły "Gadał dziad do obrazu...", żadna lekcja nie została wyciągnięta z przeprowadzonych rozmów. Choć może to mylny wniosek, poprostu urzędnicy i doradcy w Ministerswie Zdrowia wiedzą najlepiej jak rozwiązywać bolączki systemu ochrony zdrowia w Polsce. "Nadchodząca" ustawa refundacyjna zdecydowanie przeczy tej odważnej tezie. 


Robert Gontarek/rynekaptek.pl 04-03-2011, 16:22
Pacjent będzie zmuszony do uprawiania turystyki lekowej, czyli poszukiwania apteki z ważnym kontraktem - uważa Centrum im. Adama Smitha.
Do obozu krytyków rządowego projektu ustawy refundacyjnej przyłącza się Centrum im. Adama Smitha. Podczas dzisiejszej (4 marca) konferencji poświęconej temu zagadnieniu, eksperci Centrum ocenieli, że ustawa miała uporządkować sytuację na rynku leków refundowanych. Tymczasem, zamiast porządku, wprowadza wiele szkodliwych rozwiązań prawnych.

- W intencji projektodawcy ustawa miała podnieść efektywność wydawania państwowych pieniędzy na leki refundowane, w rzeczywistości oznacza powrót do niektórych koncepcji nieobowiązującej już ustawy o cenach z 1982 roku. Miejscami cofa nas nawet dalej w przeszłość, gdyż jest jeszcze bardziej restrykcyjna niż peerelowska. Co więcej, projekt aktualnej ustawy jest wyraźnie korupcjogenny na linii apteka-NFZ - ocenia Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum.

Jego zdaniem, próba ustawowego zamrożenia marż i cen leków doprowadzi do sytuacji, w której klienci aptek będą pozbawieni możliwości kupowania tańszych leków. Rząd zamierza bowiem znieść konkurencję cenową w obszarze, który nie ma żadnego związku z refundacją.

- Zakup leku refundowanego będzie możliwy wyłącznie w aptece, która podpisze kontrakt z NFZ. Pacjent będzie więc zmuszony do uprawiania „turystyki lekowej”, czyli poszukiwania apteki z ważnym kontraktem. Mamy do czynienia z co najmniej kilkunastomilionowym transferem pieniędzy z kieszeni podatnika – podsumował Andrzej Sadowski.

- Ustawa jest zasłoną dymną ministerstwa zdrowia, niczego nie poprawia. Listy refundacyjne mają jeden cel: zebrać pieniądze pacjentów. - poparł przedmówcę Leszek Borkowski, były prezes URPL.

Podkreślił, że ustawa może doprowadzić do likwidacji wielu programów lekowych. Zgodnie z projektem ustawy, NFZ będzie mógł przeznaczać na refundację leków nie więcej niż 17 proc. z wydatków na świadczenia zdrowotne, mimo że zaledwie w 2009 r. wydał na ten cel prawie 19 proc. Według Borkowskiego, proponowane przez ustawę negocjacje cenowe producenta leku z Ministerstwem Zdrowia uderzą w pacjenta, bowiem wejście na listę refundacyjną niemal automatycznie podwyższy cenę leku.  

Według autorów projektu, zamrożenie marż ma przeciwdziałać patologiom. Jednak zdaniem Nikodema Szadkowskiego, zastępcy dyrektora Departamentu Analiz Rynku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, główną przyczyną patologii jest nieadekwatny poziom refundacji: - Jeśli przykładowy koszt produktu to 50 zł, a refundacja obejmuje 100, producent może praktycznie „wszystko”.

Stanisław Maćkowiak przytoczył dane na temat rządowych wydatków na leki: podczas gdy w naszym kraju dopłata wynosi średnio 95 dolarów, w Czechach jest to 230, na Węgrzech 254, a na Słowacji aż 300 dolarów.

Prawnicza krytyka ustawy lekowej

Katarzyna Nowosielska 16-03-2011, ostatnia aktualizacja 16-03-2011 03:48

konstytucjonaliści wskazują, że projekt ustawy refundacyjnej ograniczy chorym dostęp do leków

Rządowy projekt ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia i wyrobów medycznych, nad którym pracuje Sejm, może się okazać niekonstytucyjny. Jego zapisy uderzają zarówno w interesy firm farmaceutycznych, jak i wszystkich chorych.

Projekt ustawy przewiduje bowiem, że leki refundowane będą miały sztywne ceny. Marża, którą narzuca na farmaceutyk hurtownia sprzedająca go aptece, wyniesie zawsze 5 proc. ceny. W związku z tym ceny nie będą mogły być wyższe ani niższe od tych, które zostaną ustalone przez producentów w wyniku negocjacji z Ministerstwem Zdrowia.

– Ta ustawa jest niekonstytucyjna, bo drastycznie ogranicza wolność gospodarczą. Sprawia, że aptekom w ogóle nie będzie się opłacało sprzedawanie leków refundowanych, bo będą stratne. W rezultacie pacjentom ograniczy się dostęp do farmaceutyków – powiedział Marcin Matczak z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, która zorganizowała konferencję poświęconą ustawie refundacyjnej.

Prawnik tłumaczył, że teraz przepisy pozwalają, by apteki sprzedawały leki po cenach, do których wysokości Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca im pieniądze. Jeśli fundusz co kilka miesięcy ogłasza listę z cenami leków refundowanych, które okazują się niższe niż kwota, jaką apteka zapłaciła hurtowni za farmaceutyk, apteka nie ponosi strat. Dostosowuje swoje ceny do wskazanych na liście i sprzedaje choremu lek taniej, bo cenę medykamentu obniża jej później hurtownia.

– Nowe przepisy uniemożliwią takie manewry, gdyż apteki będą musiały sprzedawać lek po cenie sztywnej, po której kupiły go od hurtowni. Ta ostatnia nie obniży jej też marży ustalonej na poziomie 5 proc. Nawet jeśli ceny leków będą niższe niż te zawarte w obwieszczeniu NFZ, apteka będzie sprzedawała ze stratą – wyjaśnia Marcin Matczak.

Podczas konferencji eksperci, a wśród nich prof. Michał Kulesza, podkreślali ponadto, że usztywnione ceny zbytu naruszają też zasadę proporcjonalności i swobody zawierania umów.

 

Resort zdrowia o ustawie refundacyjnej: dzięki niej leki będą tańsze
 
Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl 13-09-2010, 18:46

 

 

Ministerstwo zdrowia prezentuje kluczowe założenia ustawy refundacyjnej. Dzięki niej ma się zwiększyć dostęp do terapii, a wprowadzone mechanizmy wymuszą presję cenową na producentów leków.
Nowy system refundacyjny ma być bardziej przyjazny pacjentom chorym przewlekle. Polityka lekowa będzie tworzona w oparciu o przejrzyste kryteria – takie m.in. zmiany zapowiedzieli przedstawiciele ministerstwa zdrowia podczas spotkania prasowego na Miodowej (13 września 2010r.).

15 procent udziału w rynku
Projekt wprowadza rozwiązania dotyczące limitów i poziomów odpłatności.

– Zmieniono sposób wyznaczania limitu podstawy, z leku najtańszego objętego refundacją na oparty o udział grupy leków na rynku. Udział musi wynosić minimum 15 procent – wyjaśnił Artur Fałek, dyrektor departamentu polityki lekowej i farmacji ministertwa zdrowia. Dotąd zdarzało się, że najtańszy lek w grupie wyznaczający limit stanowił 1 proc. udziału w rynku i był praktycznie niedostępny dla chorych.

Zdaniem resortu, w ustawie przyjęto bardziej korzystną dla pacjenta metodę obliczania limitu finansowania opartą na cenie hurtowej produktu refundowanego. – Dotąd limit finansowania był liczony od ceny detalicznej. Teraz będzie zauważalne nieznaczne zwiększenie limitu finansowego na każdym leku, a pacjent zapłaci mniej – dodał dyrektor Fałek.

Inne zmiany w zakresie zmiany kryteriów poziomu odpłatności i sposobu ustalania grup limitowych to:

• produkt leczniczy będzie kwalifikowany do poszczególnych poziomów odpłatności na podstawie kryterium ekonomicznego wysokości kosztów terapii w stosunku do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.

• do jednej grupy limitowej kwalifikowane będą leki posiadające tę samą nazwę międzynarodową albo inne nazwy międzynarodowe, ale o podobnym działaniu terapeutycznym, o ile posiadają te same wskazania, w ktorych są refundowane i mają podobną skuteczność.
 
• uporządkowanie wykazu leków refundowanych. Ministerstwo chce odejść od wykazu leków podstawowych i uzupełniających oraz chorób przewlekłych i leków stosowanych w chorobach przewlekłych. Będzie ukazywać się jeden wykaz z określeniem, przy jakich kryteriach zdrowotnych występujących u osoby uprawnionej refundacja jest zasadna.

– W zależności od stanu klinicznego pacjenta, zależna będzie wysokość refundacji. W jednym schorzeniu lek może mieć naturę przewlekłą i pacjent zyska wyższą refundację, w innym wskazaniu odpłatność za ten sam lek będzie wyższa.

Ma być taniej dla pacjenta
Ministerstwo przekonuje, że listy refundacyjne będą ukazywać się częściej, co namniej cztery razy do roku. Proces ich tworzenia ma usprawnić odejście od ustalania wykazów w formie rozporządzenia ministra zdrowia na rzecz obwieszczeń.

Jednak najbliższa lista leków refundowanych, zapowiadana przez dyrektora Fałka w tym roku, zostanie opublikowana w formie rozporzadzenia. – Nie spodziewamy się, by ustawa zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku. Będzie dobrze, jeśli stanie się tak w połowie przyszłego roku.

Ministerstwo przekonuje, że ceny większości produktów leczniczych, po wejściu w życie ustawy refundacyjnej, będą niższe. – Obecnie mamy 310 grup limitowych. Po wejściu w życie zasad ustawy refundacyjnej, ceny leków spadną. Po przeliczeniu okazuje się, że w przypadku 274 grup limitowych, ceny leków będą niższe. Ceny detaliczne brutto mogą nieco wzrosnąć dla 36 grup limitowych. Warto też zauważyć, że ceny spadną o kilka złotych do nawet 326 zł w przypadku jednej z grup. Tymczasem wzrost leków nie będzie wyższy niż 3-5 zł na produkcie. Tylko w przypadku jednego z leków cena wzrośnie o 8,18 zł – przekonywał wiceminister zdrowia Marek Twardowski.

Stałe ceny i marże
Resort proponuje także:

• powiązanie wydatków NFZ na refundację leków z jego całkowitymi wydatkami na świadczenia opieki zdrowotnej. Całkowity budżet na refundację stanowiłby 17 proc. tych wydatków. W przypadku przekroczenia zakładanego całkowitego budżetu na refundację, podmioty odpowiedzialne będą zobowiązane do zwrotu kwoty proporcjonalnej do ich udziału w przekroczeniu.

– To rozwiązanie obowiązywałoby dopiero po dwóch latach od uchwalenia ustawy – uspokoił minister Twardowski. – Na razie wydatki byłyby zamrożone na poziomie wydatków z roku poprzedniego.

• stałe ceny i marże. Zdaniem resortu to rozwiązanie służy zabezpieczeniu przed możliwymi nadużyciami w łańcuchu dystrybucji, które prowadzą do nieuzasdnionej potrzebami zdrowotnymi refundacji kosztów leków oraz obniżają jakość usługi farmaceutycznej oferowanej pacjentom.

• marże detaliczne, które będą naliczane w równej wysokości dla wszystkich produktów  tym samym limicie refundacji. To zdaniem ministerstwa, wspomaga obowiązek informwania i oferowania pacjentom w aptekach tańszych odpowiedników przepisanych leków.

Przejrzystość w polityce lekowej
Ustawa wprowadza zapowiadane od dawna zasady przejrzystości, m.in. transparentne kryteria refundacyjne i cenowe:

• powołana zostanie Rada Przejrzystości (na miejsce obecnej Rady Konsultacyjnej AOTM) i Komisja Ekonomiczna (która zastąpi zespół ds. gospodarki lekami w ministerstwe zdrowia). Obecny na konferencji dr Krzysztof Łanda, prezes firmy HTA Audit, porównał nawet powołanie Komisji Ekonomicznej do australijskiej Agencji Cen (PBPA).

• Członkowie Komisji Ekonomicznej będą powoływani przez ministra zdrowia. Łącznie do pracę w obu zespołach znajdzie 15 osób. Resort planuje stworzyć dwa składy orzekające w procesie oceniania indywidualnego wniosku. Do jednego zespołu wejdzie 5 osób: 4 wyznaczone przez ministra zdrowia, jedna osoba z ramienia NFZ. Wybór członków zespołu do oceny wniosku nastąpi w drodze losowania.

Ustawa zakłada zasadę negocjacji z producentem ceny leku wprowadzanego na rynek oraz wprowadzenia do ustawy instrumentów podziału ryzyka.

– Procedura negocjacji będzie powtarzana cyklicznie, co pozwoli na weryfikację zasadności refundacji cen. Co pięć lat każdy produkt będzie ponownie oceniony – zapowiedział minister Twardowski.

• resort planuje stworzyć specjalny fundusz przeznaczony na badania efektywności leków. Pieniądze będą pochodzić od firm farmaceutycznych, płacących podatek w wysokości 3 proc. od przychodów osiąganych ze sprzedaży leków refundowanych.

Szacunkowo będzie to kwota 300-360 mln zł. – Te pieniądze będą przekazywane na konto AOTM, następnie będą wykorzystane na prowadzenie badań bezpośrednio porównujących wartość kliniczną dwóch leków. Wykonanie badań będzie zlecane niezależnym polskim i zagranicznym ekspertom – stwierdzi Marek Twardowski.

Przypomniał włoski podatek Garratiniego (5 proc. od kosztów marketingu), wyjaśniając, dlaczego resort odstąpił od podobnego sposobu naliczania podatku: – Ministerstwo miałoby problem z wyliczeniem, ile koncerny wydają na marketing. Wiemy, ile wydajemy na refundację i wyliczenie zysków ze sprzedaży leków refundowanych jest łatwiejsze.

Jest przepis, będzie egzekucja
Marek Twardowski ocenił, że ustawa wprowadza również sankcje karne: – Dotąd zdarzało się, że prawo nie było przestrzegane, tak jak w przypadku zakazu koncentracji obrotu detalicznego w ramach jednego podmiotu, bo przestrzeganie prawa nie było egzekwowane. Ustawa wprowadza wymóg zawierania umów o refundację leków między apteką i NFZ. Umowy będą zawierane w trybie wnioskowym, po złożeniu odpowiedniego pisma do dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ. Jeśli płatnik będący stroną umowy podejmie uzasadnione podejrzenie, że apteka łamie przepisy, będzie miał prawo zerwać uwowę.

Projektowana ustawa zakłada także objęcie refundacją środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego bez konieczności „sztucznego“ rejestrowania ich jako leków.

– Dotąd środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego musiały przejść procedurę rejestracyjną jak wszystkie produkty lecznicze tylko po to, by uzyskać status refundacyjny – wyjaśnił dyr. Fałek.

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI