Nie zabieraj serca do nieba

Wersja do wydruku   

Słowo Polskie, Gazeta Wrocławska z 19 sierpnia 2005 - ELŻBIETA GUZOWSKA

Zastanów się. Może warto zrobić to, co bohater naszego tekstu

Dominik Laska, 28-letni konstruktor z Wrocławia, nosi w portfelu papierek nie większy niż karta do bankomatu. Dzięki niemu może uratować komuś życie

Oprócz Dominika taki papier - deklarację, że w razie nagłej śmierci ten, kto go nosi, zgadza się, by jego narządy pobrano do przeszczepów - ma zawsze przy sobie 35 tyś. Polaków. „Nie zabieraj swoich narządów i tkanek do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tutaj" - to międzynarodowe hasło widnieje na druczku. Rozprowadzaniem oświadczeń dwa lata temu zajęło się stowarzyszenie „Życie po przeszczepie". Jego prezes Krzysztof Pijarowski zapowiada kolejny etap akcji - w przyszłym roku stowa-rzyszenie chce rozdać 15 tyś. bezpłatnych silikonowych bransoletek. Mają również być oświadczeniem woli, tyle że noszonym na przegubie.


Po co mi to po śmierci

Dominik Laska dokładnie nie pamięta, skąd wziął pomysł na wypełnienie oświadczenia woli. Może usłyszał coś w telewizji? Potem znalazł stronę internetową stowarzyszenia i wszedł na www.przeszczep.pl. Tam okazało się, że wystarczy przesłać dane, by dostać druczek. Od roku, wypełniony, nosi w portfelu.

- Dlaczego to zrobiłem? Po co mi nerka czy wątroba po śmierci? -mówi. Ma świadomość, że jako motocyklista (jeździ od czterech lat) należy do grupy wysokiego ryzyka. Niektórzy przyklejają nawet na motory „dowcipne" nalepki w stylu „Dawca nerek". Jego to nie śmieszy. - W zderzeniu z samochodem motocyklista ma małe szansę - uważa. - Kierowcę chroni karoseria, poduszki po-wietrzne. Motocyklistę tylko kask. Niedawno dwóch moich kolegów z Warszawy zginęło.

Podwójne urodziny

Bożena Płotek żyje dzięki temu, że pewien mężczyzna z Chorzowa miał przy sobie w chwili śmierci deklarację. Pięć lat temu w szczecińskim szpitalu przeszczepiono jej jego wątrobę. - Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o tym człowieku, żeby mu świeczkę zapalić, ale to tajemnica - mówi. Choroba przykuła ją do szpitalnego łóżka prawie 400 kilometrów od domu. Tam czekała na przeszczep. Cieszy się, że tylko miesiąc, bo niektórzy dłużej, a jeszcze innym nie udaje się doczekać wcale. Dziś o tym, że dostała drugie życie, przypomina jej blizna na brzuchu (- Da się z tym żyć, na plażę trzeba zakładać jedno-częściowy kostium-mówi.), zakaz intensywnego ruchu (- Ale z psem mogę poskakać - śmieje się.) i garść codziennie łykanych tabletek, których nie lubi.

Rodzina się sprzeciwia

Dawcą organów może być osoba, która zmarła w wyniku trwałego i nieodwracalnego zniszczenia pnia mózgu (taki stan musi orzec specjalna komisja złożona z trzech specjalistów), która za życia nie wyraziła sprzeciwu. Ustawa o przeszczepach nie wymaga zgody rodziny. Jednak najbliżsi są za-wsze o to pytani. I nie zawsze pozwalają - w tym roku na 42 dawców zgłoszonych na Dolnym Śląsku, rodziny sześciu z nich wyraziły sprzeciw (dane do 20 lipca). Tym samym - potencjalnie - naraziły 36 osób na dłuższe czekanie na przeszczep. Może na śmierć. - Sprzeciw można wyrazić na trzy sposoby - tłumaczy Wojciech Polak, adiunkt w Klinice Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej AM we Wrocławiu. - Sprawa jest jasna, jeśli ktoś za życia zgłosił wniosek do Centralnego Rejestru Sprzeciwów w Warszawie. Ale swoje „nie zgadzam się" można jeszcze wypowiedzieć w obecności świadków lub spisać. Dlatego pytamy rodzinę, jakie było stanowisko zmarłego w tej sprawie. I dlatego wypełnione oświadczenie woli, można je napisać odręcznie na zwykłej kartce, jest takie ważne. Doktor Polak podkreśla, że nasze prawo, dotyczące transplantacji, jest dobre. Zgoda domniemana (czyli każdy brak sprzeciwu jest zgodą) jest bowiem lepsza od zgody wprost. Tę drugą przepisami wprowadzili Holendrzy. I mają kłopot. Liczba przeszczepów od zmarłych dawców w tym uświadomionym społeczeństwie drastycznie spadła. - Nie zawsze rodzina przyjmuje ze zrozumieniem wypełnienie oświadczenia woli - podkreśla Krzysztof Pijarowski. - Czasami są kłótnie, awantury, obrażanie się. Szczególnie trudno zaakceptować to starszemu pokoleniu. •

PRZESZCZEPY W POLSCE

W 2004 roku pobrano1433 narządy (najwięcej nerek) od 562 zmarłych dawców. Stało się to w 120 szpitalach w całej Polsce. Dzięki temu ponad tysiącu chorym przeszczepiono nerki, 182 osoby mają nową wątrobę, 106 - serce, 16 - trzustkę, a pięć płuca

Kościół uznaje przeszczepy za metodę leczenia, a leczenie pacjenta jest zawsze czymś dobrym. Ideę transplantacji popierał Jan Paweł II, czemu dał wyraz w encyklice “Evangelium vrtae". Choć papież nie brał udziału w kongresach medycznych, ale dla odbywającego się przed kilku laty w Rzymie spotkania lekarzy transplantologów zrobił wyjątek. Tym samym pokazał swoje poparcie. Mimo to episkopat polski do tej pory milczy i nie wyraził swojego oficjalnego stanowiska dotyczącego przeszczepów.

Foto1. Bożena Płotek  - Po przeszczepie można normalnie żyć. Normalnie, ale nie intensywnie. Sport wyczynowy odpada, zabawy z psem nie - twierdzi Bożena Plotek, której anonimowy dawca z Chorzowa podarował już pięć lat nowego życia.

Foto 2. Dominik Laska - To, że się zgadzam na pobranie narządów w razie śmierci, nie popsuło atmosfery w rodzinie. Żona również podpisała druczek - mówi Dominik Laska

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI