Na polskie sztuczne serce potrzeba jeszcze 30 mln zł

Wersja do wydruku   

Dalsze prace nad polskim sztucznym sercem będą w tym roku priorytetem działania Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii (FRK) w Zabrzu. Na ich zakończenie potrzeba jeszcze ok. 30 mln zł - informuje założyciel fundacji, prof. Zbigniew Religa.

 "Absolutnym priorytetem pozostaje implantowalne sztuczne serce. To supernowoczesna technologia, a to oznacza, że potrzebne są również bardzo duże pieniądze, na dziś jest to kwota rzędu 30 mln zł" - podkreśla Religa.


Dodaje, że zgromadzenie takich funduszy pozwoliłoby zarówno na prowadzenie dalszych prac badawczych, jak i na wszechstronne przetestowanie wynalazku oraz przygotowanie pierwszego egzemplarza sztucznego serca do użytku klinicznego.

 "Szacujemy, że jeśli zapewnione zostanie finansowanie, w ciągu maksymalnie 3-4 lat prace mogą zostać zakończone. Zajmujący się tym zespół wiele rozwiązań już ma i wie, w jakim kierunku iść. Zasadniczy kierunek rozwiązań technicznych jest nam znany już od dawna" - zwraca uwagę Religa.

Jego zdaniem, pozytywne zakończenie prac nad polskim sztucznym sercem, całkowicie implantowalnym, czyli takim, z którym pacjent mógłby normalnie żyć, może oznaczać zauważalny sukces Polski na arenie międzynarodowej.

"Potwierdzeniem znaczenia i oryginalności naszych rozwiązań w tej dziedzinie jest ubiegłoroczne Grand Prix na wystawie wynalazczości w Brukseli, przyznane za projekt implantowalnej pneumatycznej komory wspomagania serca, pokrytej tytanem - przypomina profesor. - To oryginalny, pierwszy na świecie taki patent, który opracowaliśmy wspólnie z ośrodkami w Krakowie i Wiedniu".

Oryginalność nagrodzonej komory polega na tym, że udało się pokryć tytanem również jej ruchome części, tzw. membranę. Tytan ma tę zaletę, że jest "biozgodny", czyli nie szkodzi żywej tkance, co jest szczególnie istotne po wszczepieniu komory do ciała pacjenta. W pełni implantowalne sztuczne serce, nad którym pracują specjaliści z FRK, ma pozwolić korzystającemu z niego pacjentowi na prowadzenie normalnego życia. Chodzi o to, aby chory nie był już skazany na leżenie w łóżku i uzależnienie od aparatury.

 W zabrzańskiej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii opracowano wcześniej m.in. stosowaną już w Polsce i za granicą pozaustrojową pompę wspomagania serca. Jej zastosowanie daje sercu pacjenta czas na regenerację lub pozwala czekać na przeszczep, jeśli jego serca nie da się już uratować. Wiąże się to jednak z pobytem w szpitalu w związku z koniecznością stałego podłączenia do aparatury.

PAP - Nauka w Polsce, Marek Błoński

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI