LUBUSKIE Sami nie chcemy być dawcami i nie pozwalamy na to krewnym

Wersja do wydruku   

Przeszczep jest miłością  - Gazeta Lubuska

Kościół katolicki po raz pierwszy oficjalnie poparł transplantacje. Może dzięki temu więcej śmiertelnie chorych osób doczeka się przeszczepu. Dziś nasz region jest na szarym końcu w liczbie pobranych narządów.

Książeczkę „Kościół a transplantacja" wydało Stowarzyszenia „Życie po prze-szczepie". To pierwsza publikacja z oficjalnym przyzwoleniem władz Kościoła na druk. Niedługo dotrze ona do kościołów.

- Jan Paweł II popierał przeszczepy, a polski Kościół przez lata nabierał wody w usta - twierdzi Krzysztof Pijarowski, prezes stowarzyszenia. - Może wreszcie to się zmieni. Teraz śmiertelnie chorzy umierają, bo nie mogą się doczekać nowego serca, wątroby, nerki...

To dlatego, że jest niewielu dawców. Pobraniu narządów sprzeciwiają się rodziny zmarłych.

Za długa droga

Waldemar Gwozdowski, lekarz z OIOM-u w Gorzowie podkreśla, że przez Lubuskie nie przebiega wiele tras szybkiego ruchu. Tymczasem często dawcami są ofiary wypadków z urazem głowy. - Bywa, że pacjentów w bardzo ciężkim stanie odsyłamy do większych ośrodków - mówi. - Staramy się wtedy ratować ich za wszelką cenę, a nie myśleć o pobieraniu narządów. W Lubuskiem, w porównaniu z innymi województwami, bardzo rzadko pobierane są narządy. Dlaczego? - Prawo tego od nas nie wymaga, ale my bez zgody rodziny nie pobierzemy narządów - mówi ordynator oddziału intensywnej terapii w Nowej Soli Dariusz Konieczny. - W innych województwach często na taką zgodę nie czekają. I mają więcej dawców.


Za mało nas łączy

Zdaniem Wojciecha Czapiewskiego, koordynatora Oddziału Transplantologii Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, przyczyn jest kilka.

- Macie mniej mieszkańców niż inne regiony - wylicza. - Niektóre szpitale nie mają sprzętu do wykonania koniecznych badań. No i często oponuje rodzina zmarłego. A ten sprzeciw wynika z tego, że w Lubuskiem wszyscy są napływowi, więc mało ze sobą związani emocjonalnie. Stąd mniejsza wrażliwość na cudze nieszczęścia.

Nie wierzymy medycynie

Rozmawiając z lekarzami próbowałam się dowiedzieć, dlaczego w naszym województwie tak rzadko udaje się znaleźć dawcę narządów. Mówili - powodów jest kilka, ale głównie chodzi o sprzeciw rodziny. Nie wspominali tylko o jednym - o braku zaufania do nich i medycyny. Zmarły, który ma zostać dawcą, oddycha, jego serce bije, choć pomagają mu maszyny. Wygląda tak, jakby miał się obudzić. Zapewnienie lekarzy, że to niemożliwe, rodzinie widocz-nie nie wystarcza.

SYLWIA MALCHER-NOWAK - Gazeta Lubuska

DWA PYTANIA DO..

...ks. bp. ADAMA DYCZKOWSKIEGO, ordynariusza diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

Czy to prawda, że nosi ksiądz biskup w dokumentach oświadczenie, że zgadza się na pobranie narządów w razie śmierci?

- Tak. Najpierw taką notatkę miałem w starym, książeczkowym prawie jazdy. Teraz w portfelu noszę oryginalny druk, który ktoś mi podarował. 

Dlaczego popiera ksiądz biskup transplantacje?

- Ponieważ podarowanie śmiertelnie chorej osobie swoich narządów jest wspaniałym dowodem miłości bliźniego. Większym może już być tylko oddanie za kogoś życia. Powinniśmy wszyscy o tym pamiętać.

SYLWIA MALCHER-NOWAK

KOMETARZE

Brak komentarzy
Projektowanie stron SSI